Strona Parafii Rzymskokatolickiej pod wezwaniem Najświętszego Serca  Jezusowego  w Słupsku 
 wersja dla niedowidzących

Powrót na stronę główną



Parafia 

Najświętszego SercaJezusowego w Słupsku   

ul. Armii Krajowej 22 tel.(59)842-35-55

Porządek nabożeństw

w naszym kościele:

Msze Święte:

w niedziele i święta

7:30, 9:00, 11:00,
 
12:30, 14:00, 17:30

w dni powszednie

7:00, 18:00




Refleksja na XXXIII Niedzielę zwykłą:


On przyjdzie i przychodzi

„Słońce się zaćmi — mówi Jezus — i księżyc nie da swojego blasku, gwiazdy będą padać z nieba”. To będzie koniec bardzo długiej historii, tej, która rozpoczyna się „big-bangiem”, narodzinami świata. Biblia ludzkimi słowami opisuje to, czego opisać nie sposób: „Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. Uczynił dwa duże ciała jaśniejące: większe, aby rządziło dniem, i mniejsze, aby rządziło nocą, oraz gwiazdy” (Rdz 1,1 i 16). I również przy pomocy ludzkich słów Jezus opisuje koniec, stosując tradycyjny styl apokaliptyczny — ta sama trylogia: słońce, księżyc i gwiazdy, to znaczy świat, cały wszechświat. Na początku wyłonił się świat wraz ze swoją przestrzenią i ewolucją, która dokonywała się poprzez wieki. Na końcu wyłoni się nowy świat, w nowej przestrzeni i już na wieczność.

Biblia nie stara się być uczona — Biblia jest religijna, objawia zamysły Boga: tak jak był początek — Stworzenie, będzie też kres i nowy początek wyznaczony przez Paruzję Jezusa, z greckiego słowa parousia, które oznacza przybycie. „Wówczas ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w obłokach z wielką mocą i chwałą. Wtedy pośle On aniołów i zbierze swoich wybranych”. Oto sens wszystkiego, oto nowa przestrzeń i nowa historia: będziemy wszyscy żyli wiecznie z Jezusem.

Z Jezusem, którego teraz widzimy w prawdzie: to On jest kresem naszego świata, On jest początkiem świata nowego, On jest wiecznością. Marek napisał swoją Ewangelię, aby powiedzieć nam, że Jezus jest Synem Bożym. Czyż można wyrazić to lepiej niż poprzez tę wizję? Jezus przybędzie, zorganizuje wszystko od nowa — i będzie to życie wieczne.

Nie jest istotna końcowa niejasność tego tekstu (co dokładnie oznacza: „to pokolenie”) i zbijająca z tropu niewiedza Jezusa. Jezus będzie naszą wiecznością, ale w chwili, gdy to mówi — teraz, tuż przed swoją śmiercią — nie zna dnia ani godziny big-bangu końcowego! W każdym bądź razie liczy się jedno: „ujrzą Go, przychodzącego w obłokach”. Stworzenie zostało dokonane ze względu na Paruzję.

Ludzkość zrodzona jest dla tego wspaniałego poranka. Dzieje ludzi to czas rodzenia się, czas przygotowania do ich drugiego i ostatecznego przyjścia na świat — świat Jezusa, świat Boga. W międzyczasie, pomimo łez, ciemności i skarg, ludzkość przeżywa wiosnę — trzeba śmiało to stwierdzić — gałęzie nabierają soków, pojawiają się liście. Tylko Bóg potrafi to dostrzec i któregoś dnia powie: „Uczynię wasze lato”.

Musimy wierzyć w lato, wierzyć, że Jezus „jest we drzwiach”. Wszystko, co zostało przeżyte przez ludzi od początku czasów, rozwija się i zmierza do tego dnia i godziny, kiedy zniknie świat stary i rozpocznie się świat, który nasz Ojciec niebieski wymarzył dla nas i który zorganizował wokół Jezusa.

Zmierzamy do kresu. Najpierw do naszego własnego kresu. Czy jesteśmy młodzi, czy też starzy, Jezus stoi u naszych drzwi, każdy dzień zwiastuje ten dzień ostatni, każdego dnia coraz cieńsza staje się granica pomiędzy naszym życiem tu, a naszym życiem tam. To nie jest wcale groźba, lecz spokojna perspektywa — jeśli naprawdę wierzymy w lato: w nasze małe lato, kiedy sami zadomowimy się w świecie Jezusa oraz w wielkie lato, gdy zabrzmi fanfara wielkiego zmartwychwstania.

Ale jaka jest moja wiosna? „Czuwajcie!” — mówi Jezus na zakończenie swojej mowy. To znaczy, przygotowujcie się do wiecznego lata. Czy moje gałęzie nabrzmiały już sokiem miłości do braci? Czy wypuszczają liście uczynków sprawiedliwości i hojności? Tylko Ty, Panie, możesz sprawić, że moje dni będą dniami jednocześnie pełnymi życia i oczekiwania. Przyjdź, Jezu, przychodź każdego ranka, aż nastanie wielki poranek. Maranatha!

André Sève



OGŁOSZENIA  DUSZPASTERSKIE

XXXIII Niedziela zwykła 18.11.2018 r.

1. Przeżywamy dziś XXXIII niedzielę w ciągu roku, a to oznacza, że zbliżamy się ku końcowi roku liturgicznego. Zarówno ten fakt, jak i listopadowa aura mogą sprzyjać refleksji nad tym, na co jest ukierunkowane nasze życie. Do czego dążymy, co jest dla nas najważniejsze?
Modlitwa za zmarłych – pół godziny przed wieczorną Mszą św. w tzw. wypominkach – zapraszamy.

2. Dzisiaj Kościół zaprasza do spojrzenia na tych wszystkich, którzy wyciągają ręce wołając o pomoc. Dzień ten powinien zwrócić uwagę wierzących na to, aby przeciwstawili się kulturze odrzucenia, a kulturę spotkania uczynili swoim stylem życia. Prośba ubogich o chleb w modlitwie „Ojcze Nasz” pociąga za sobą gotowość dzielenia się i przezwyciężanie każdej formy egoizmu. Z racji ogłoszonego przez papież Franciszka Światowego Dnia Ubogich na ławkach pod chórem wyłożone zostały „Torby Miłosierdzia”, po zabraniu których prosimy o napełnienie ich zakupami (produktami spożywczymi z długim terminem przydatności do spożycia). Prosimy o przynoszenie ich do kościoła i pozostawienie przed ołtarzem miłosierdzia. Dary te zostaną dostarczone ubogim z naszej parafii.
Jak w każdą trzecia niedzielę miesiąca, ofiary zbierane do puszek przeznaczone są na „Chleb św. Antoniego” oraz na budowę nowych pomieszczeń Caritas.

3. Za tydzień (26 listopada) obchodzić będziemy Uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata. Tradycyjnie jest to święto Akcji Katolickiej oraz Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży.

4. W Gościu Niedzielnym między innymi o niewielkim warsztacie szewskim kolo Wadowic, w którym p. Stanisław szył buty dla Jana Pawła II. A także o setnej rocznicy urodzin prof. Antoniego Kępińskiego, genialnego psychiatry, który Biblię uznawał za najlepszy podręcznik psychiatrii.

5. Spotkanie biblijne, we wtorek o godz. 18:30. W tym samym terminie także spotkanie starszej młodzieży przygotowującej się do bierzmowania.

6. Bóg zapłać za wszystkie ofiary składane na remont kościoła i na budowę salki Caritas.

7. Sanktuarium Świętego Józefa w Słupsku organizuje 24.11 o godz. 19:30 „Wieczór Uwielbienia” z udziałem Diakonii muzycznej.

8. W tym tygodniu pożegnaliśmy: Zbigniewa Stefanowicza (54), Lecha Kojro (64), Tadeusza Kundę (91) oraz Teresę Perchacz (64). Wieczny odpoczynek...



Trucizna (opowiadanie)

 Kiedyś w starożytnych Chinach po wyjściu za mąż, kobieta żyła w domu swego męża i usługiwała zarówno jemu jak i jego matce.
     Kiedy pewna dziewczyna poślubiła swego męża, okazało się, że nie jest w stanie znieść codziennych wymówek i krytycznych uwag swojej teściowej. Postanowiła udać się do sklepu z ziołami. Zwróciła się z prośbą do sprzedawcy, który był przyjacielem jej ojca:

     - Nie mogę już znieść humorów mojej teściowej. Ona doprowadza mnie do obłędu. Czy mógłbyś mi sprzedać jakaś truciznę. Otruję moją teściową i skończą się wszystkie kłopoty.

     Zielarz zastanowił się chwilę i powiedział:

     - Owszem mogę Ci pomóc, ale musisz pamiętać o dwóch rzeczach. Po pierwsze nie możesz otruć teściowe od razu, musisz robić to powoli i stopniowo, aby nikt sie nie domyślił, co ty zrobiłaś. Dam Ci takie zioła, które będą zabijać powolutku i nikt nie zgadnie, co się stało. Po drugie, aby uniknąć podejrzeń musisz już od teraz pohamować swoją złość i nauczyć się szanować swoją teściową, okazywać jej miłości i oddanie. Jeśli tak zrobisz, nikt nie będzie Cię o nic podejrzewał, gdy ona umrze.

     Dziewczyna na wszystko się zgodziła, zabrała zioła do domu i dodawała je do pożywienia teściowej. Nauczyła się panować nad sobą, szanować i kochać teściową. Kiedy teściowa dostrzegła wielką zmianę w synowej, zmieniła sie także i z czasem bardzo ja pokochała. Wszystkim opowiadała o swojej wspaniałej synowej. Po pół roku stosunki między nimi stały tak bliskie jak między matką i córka. Pewnego dnia dziewczyna poszła do zielarza i odezwała sie do niego:

     - Proszę ratuj moją teściową od tej trucizny, którą jej podawałam. Już nie chcę jej śmierci. Ona jest najwspanialszą teściową jaka mogła się mi trafić.

     Zielarz uśmiechnął się i odparł:

     - Nie martw się, nie dałem ci trucizny. Otrzymałaś zwykłe przyprawy. Trucizna była wyłącznie w twoim umyśle i sama ją przezwyciężyłaś. 


Autor nieznany